La Mania z Bangladeszu – afery metkowej ciąg dalszy

Screenshot_32

Po Veclaim i Wishbone przyszedł czas na weryfikację innych marek, jak się okazało, także tych z wyższej półki. Aspirująca do luksusowego pret-a-porter La Mania założona przez Joannę Przetakiewicz stanęła w ogniu krytyki, kiedy jedna z internautek podzieliła się zdjęciem ujawniającym kraj produkcji zakupionej czapki.

Po aferze z koszulkami Veclaim Jessica Mercedes zamknęła konto na Instagramie, a sprawą zajął się UOKiK. Od tej pory polskie marki są bardziej szczegółowo sprawdzane przez klientów, a rezultaty przyprawiają o ciarki zażenowania. Dziennikarz Bartek Fetysz na swoim Facebookowym profilu opublikował nadesłane przez czytelniczkę zdjęcie czapki La Mania z metką… made in Bangladesh. Do zakupu dołączono kartkę z podziękowaniem za wspieranie polskiej gospodarki oraz informacją o stuprocentowo polskiej produkcji. Zawiedziona klientka w ramach wyjaśnień od marki otrzymała wiadomość, z której wynika, że wszystko jest produkowane w Polsce, z wyjątkiem… akcesoriów. Okazuje się, że nie 100, a 95% produkcji ma miejsce w Polsce.

IMG_5597

Kuriozalna odpowiedź wywołała falę oburzenia jeszcze większą niż przy aferze z Veclaim. Nic dziwnego – marka Joanny Przetakiewicz nazywana jest przez nią samą luksusowym domem mody, stanowi więc zdecydowanie wyższą półkę cenową. Rzeczone czapki pochodzą z linii basic i kosztują niewiele ponad 100zł, były więc łakomym kąskiem dla tych klientek, które nie mogły pozwolić sobie na dres za kilkaset złotych czy sukienkę za kilka tysięcy. Niestety, podobnie jak w przypadku T-shirtów Veclaim, deklaracje o polskiej produkcji minęły się z prawdą.

la-mania-oświadczenie

 

Na tym jednak nie koniec. Okazało się również, że produkty do wystroju wnętrz La Mania HOME, rzekomo projektowane przez samą Przetakiewicz, to także medialna ściema. Na jaw wyszło między innymi oszustwo z kieliszkami, wyprodukowanymi w hucie Julia, sprzedawane w sklepie La Mania za podwojoną cenę. Nie wysilono się nawet na nowe opakowanie, a na kartoniku huty Julia naklejono jedynie nalepkę z nowym logo.

la-mania-kieliszki

Zaraz potem bloger Michał Kędziora doszukał się kolejnych interesujących faktów dotyczących asortymentu marki Przetakiewicz. Przekopywanie się przez ofertę portali Aliexpress i Alibaba doprowadziły go do zaskakujących odkryć. Mianowicie w ofercie chińskich portali sprzedażowych znalazł on dokładnie te same produkty, które znajdziemy na stronie La Mania HOME.

Bez tytułu

(Więcej przykładów w wyróżnionych relacjach na Instagramie Michała Kędziory)

 

W takiej sytuacji wypadałoby przeprosić oszukanych klientów i okazać choćby odrobinę pokory. Niestety w zamian otrzymujemy przeprosiny bez przeprosin lub groźby pozwu sądowego, a demaskowanie nieuczciwości nazywane jest internetowym hejtem. Oświadczenie marki brzmi następująco:

Doszło do publicznego naruszenia interesu naszej firmy. Jej działania biznesowe zostały przedstawione w sposób nieprawdziwy i obraźliwy, co narusza jej chronione dobra osobiste. Wszystko wskazuje na to, że mamy do czynienia z przykładem hejtu internetowego.

To, że La Mania Home, jak chyba każdy sklep, nie jest producentem wszystkich sprzedawanych towarów, jest oczywiste. Nie mamy huty szkła ani porcelany. Współpracujemy z różnymi producentami, którzy spełniają najwyższe wymogi i jesteśmy z tego bardzo dumni. Mało tego, taką współpracę mamy zamiar rozwijać. Tak jest też w przypadku polskiej huty Julia, która ma 150 lat tradycji i wytwarza fantastyczne produkty najwyższej jakości.

Na dziś mogę powiedzieć, że nasze interesy prawne zostały rażąco naruszone i jest to przedmiotem stosownego postępowania.

Jeśli chodzi o produkty La Mania Fashion, to sprawa jest prosta i prosimy nie ulegać manipulacji. Jesteśmy domem mody, a 95% tego, co sprzedajemy, produkujemy w Polsce, w polskich szwalniach. Wszystkie ubrania produkowane są w Polsce. Wyjątkiem są tylko niektóre akcesoria jak np. czapki. Stanowi to jedynie 5 % naszej sprzedaży.

Oczywiście nie ma nic złego w tym, że nie posiada się własnej huty szkła czy fabryki porcelany. Natomiast zasłanianie się hasłami o luksusie, wyjątkowości i oryginalności projektów tworzonych z miłością jest w tej sytuacji zwykłym kłamstwem. Jest jednak i dobra strona tej afery. Nareszcie uczymy się sprawdzać metki i zadawać pytania – kto, gdzie i w jakich warunkach wyprodukował nasze ubrania i akcesoria. Niestety jak zwykle rykoszetem dostaną uczciwe, małe polskie przedsiębiorstwa.

1 Comment

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s