Zero Waste – o co chodzi?

 

zero-waste-graphic.jpg

W ostatnim czasie coraz większą popularnością cieszą się ekologiczne trendy. Weganizm stał się już normą w każdym większym mieście; kolejne luksusowe marki rezygnują z naturalnych futer, a inne wykorzystują materiały z recyklingu. Rewolucja dosięgnęła również styl życia: zakupy na wagę do wielorazowych woreczków, kawa na wynos we własnym kubku czy picie kranówki zamiast kupowania butelkowanej wody dziwią już coraz mniej. Skąd wziął się trend Zero Waste i o co w tym wszystkim chodzi? 

Wszystko zaczęło się w 2015 roku, kiedy do Polski dotarła wiadomość o Bei Johnson – kobiecie, która jest tak bardzo zorganizowana, że w ciągu roku produkuje zaledwie słoik śmieci. Nie ona sama, lecz jej czteroosobowa rodzina! Wiadomość ta jednych zszokowała, no bo jak to możliwe, cała rodzina, a co z zabawkami, a blistry po tabletkach, tu batonik, tam chipsy, a co z tak podstawowymi rzeczami, jak podpaski czy patyczki do uszu? Drugich zaś zainspirowała do działania i wcielania zmian w życie.

Ruch zero waste przyjął się całkiem dobrze na polskim gruncie. W akcję zaangażowało się sporo osób z blogosfery, powstają także strony, fora i grupy, na których członkowie wymieniają się poradami i doświadczeniami, wydawane są kolejne książki-poradniki. W dużych miastach coraz to nowe sklepy ‚bez opakowań’ z żywnością na wagę, restauracje coraz częściej oferują wodę z kranu za darmo, a za przyniesienie własnego pudełka na wynos można otrzymać rabat. Nawet branża kosmetyczna przeżywa zmiany. Mamy coraz więcej dobrych polskich firm produkujących naturalne kosmetyki w ekologicznych, szklanych opakowaniach.

ryfka

Najbardziej znaną z wykorzystania idei zero waste w życiu codziennym jest w naszej blogosferze Joanna, znana lepiej jako Ryfka, autorka bloga Szafa Sztywniary. Pierwotnie poświęcona ubraniom, strona stopniowo przekształciła się w lifestyle’ową. Poszukiwania idealnej drewnianej deski do prasowania czy przygoda z kompostownikiem i dżdżownicami przeszły już do historii bloga. To prawdopodobnie ona jako jedna z pierwszych zaczęła promować robienie zakupów do własnych, lnianych woreczków, noszenie przy sobie kubka termicznego czy kupowanie kosmetyków w szklanych opakowaniach. Jej blog i Instagram to kopalnia nowinek, tricków i ciekawych wydarzeń związanych z ideą zero waste, jakie tylko pojawiają się na rynku. Dodatkowo Joanna jest totalną minimalistką, jeśli chodzi o szafę: udało jej się ograniczyć ilość par butów do 5. Jakość, a nie ilość – to jej życiowe motto.

marta.png

Marta Dymek, autorka Jadłonomii – najpopularniejszego wegańskiego bloga kulinarnego w Polsce, dzieli się ze swoimi czytelnikami sposobami na to, jak przestać marnować żywność i w jaki sposób wykorzystywać resztki, które zazwyczaj wyrzucamy. Na swoim Instagramie również promuje zakupy na lokalnych straganach, oczywiście do własnych, wielorazowych woreczków.

Nie można też przejść obojętnie obok działalności Arety Szpury, jeszcze niedawno współtworzącej polską markę Local Heroes, której rzeczy nosili między innymi Rihanna czy Justin Bieber. Areta jest weganką, jest jej więc bardzo bliski temat ochrony zwierząt i środowiska. Będąc jeszcze częścią Local Heroes, promowała sprzedawanie, wymienianie lub przerabianie ubrań zamiast kupowania nowych. Po odejściu ze znanej już na całym świecie firmy zaangażowała się w promowanie ruchu zero waste: bambusowe szczoteczki do zębów, pasta w słoiczku, szampon w kostce, #NieBierzSłomki i chodź wszędzie #zWłasnymKubkiem, czy też korzystanie z jadłodzielni, do której można oddać nadmiar jedzenia np. po świętach lub na wypadek dłuższego wyjazdu – to tylko kilka rzeczy, które znajdziemy na Instagramie Arety.

areta

Co łączy te trzy kobiety? Każda z nich proponuje od rozpoczęcia przygody metodą małych kroków. Dziewczyny cały czas tłumaczą, że chcąc wdrożyć zmiany od razu, można się bardzo szybko zniechęcić i szybko zarzucić jakiekolwiek działania; o wiele lepiej według nich sprawdzają się #babysteps i stopniowe wprowadzanie nowych nawyków do codziennego życia. Udowadniają także, że życie bez śmieci niekoniecznie musi oznaczać narzucenie szczególnego rygoru, umartwianie się czy mieszkanie w lepiance i uprawianie własnej grządki gdzieś w amazońskiej dżungli.

Co możemy zrobić? Najlepiej zacząć małymi etapami: wziąć kawę na wynos do własnego  termicznego kubka, kupować tylko tyle, ile jesteśmy w stanie zjeść i nie pakować każdej pomarańczy i ogórka w osobne foliówki. Metoda #LessWaste przyniesie nam więcej korzyści, niż próba diametralnej zmiany naszego życia z dnia na dzień.

 

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s