
Moda uwielbia wielkie powroty. Tym razem branżą wstrząsnęła informacja o Johnie Galliano, który po dwóch latach nieobecności podjął współpracę kreatywną z… Zarą. Na czym ma polegać ten nowy artystyczny projekt?
John Galliano, żyjąca legenda mody, dyrektor kreatywny Diora przez niemal 15 lat, wyrzucony z hukiem w atmosferze skandalu, odrodzony chwilę później w awangardowym domu mody Maison Margiela, powraca do projektowania. Po niedawnym pokazie Diora na jesień/zimę 2026 (który oglądał z pierwszego rzędu, kibicując nowemu dyrektorowi kreatywnemu) zdradził dziennikarzom, że podpisał kontrakt z jedną z największych sieci odzieżowych – Zarą. Jego zadanie ma polegać na reinterpretacji archiwów hiszpańskiej marki, w oparciu o jej imponujące zasoby. Nie jest to jednak typowa współpraca sieciówki ze znanym projektantem – to dwuletni kontrakt, zobowiązujący Galliano do tworzenia dwóch kolekcji w roku, będących częściami jednej opowieści.
Pomysł tej nietypowej kooperacji narodził się podczas spotkań Galliano z Martą Ortegą Perez, córką założyciela Inditexu, Amancio Ortegi, obecną prezeską holdingu. Podczas rozmów prowadzonych w trakcie licznych wystaw poświęconych modzie, organizowanych przez fundację Marty, między obojgiem zawiązała się nić porozumienia. Tak zrodził się pomysł na stworzenie czegoś wspólnie, co może przynieść korzyści obu stronom. Galliano nie kryje ekscytacji swoim nowym zajęciem i wygląda na to, że doskonale się przy tym bawi.
To przełomowy moment w historii współczesnej mody z kilku powodów. To przede wszystkim szansa dla Johna Galliano na powrót do branży w wielkim stylu. Dla Zary to z kolei krok w kierunku oddzielenia marki od wizerunku taniej sieciówki i zbliżeniu jej do segmentu premium. Marta Ortega ma już na swoim koncie doprowadzenie do kilku współprac ze znanymi nazwiskami z branży, takimi jak Stefano Pilati czy Narciso Rogriguez. Nowy projekt zapowiada się jednak na coś o znacznie większej skali.
Premiera pierwszej kolekcji Johna Galliano dla Zary zaplanowana na wrzesień tego roku to wielki test dla obu stron. Czy projektant zdoła przemycić autentyczne krawiectwo do masowej produkcji, tworząc nową kategorię „affordable couture”? O tym przekonamy się, obserwując, czy ubrania zostaną w szafach kupujących na dłużej, czy wylądują na platformach sprzedażowych dzień po premierze, podzielając los kolekcji projektanckich H&M.