
98. gala wręczenia Oscarów odbyła się 16 marca w Dolby Theatre w Los Angeles. Statuetki przyznano w 23 kategoriach, a bezdyskusyjnym królem wieczoru został film „Jedna bitwa po drugiej”. Zdobył on aż 11 nagród, wyrównując tym samym legendarny rekord w historii ceremonii. Mieliśmy też powód do dumy – Oscara za najlepszy krótkometrażowy film animowany odebrał Maciek Szczerbowski, reżyser o polsko-kanadyjskich korzeniach.
Jeśli chodzi o modowe Oscary, na czerwonym dywanie rządzili giganci: Dior oraz Louis Vuitton i Chanel. To właśnie te domy mody ubrały największą liczbę gwiazd. Prawdziwy popis dał Jonathan Anderson – po skromnym debiucie na styczniowych Złotych Globach, tym razem pokazał pełnię możliwości, projektując dla Diora aż siedem udanych kreacji. Louis Vuitton odpowiadał za sześć najlepszych sylwetek wieczoru, a tuż za nim uplasował się Matthieu Blazy z Chanel, który przygotował suknie dla pięciu artystek. Miłym akcentem był powrót Zaca Posena – w jego efektownej, kobaltowej sukni z mory zaprezentowała się Barbie Ferreira.
Wielką niespodzianką wieczoru było pojawienie się Anny Wintour. Słynna redaktorka towarzyszyła na scenie Anne Hathaway podczas wręczania nagród za kostiumy i charakteryzację. Panie odegrały zabawną scenkę nawiązującą do kultowego filmu „Diabeł ubiera się u Prady”, co było oczywistym puszczeniem oka do widzów. Sama Wintour postawiła tego wieczoru na kreację od Diora.
Na czerwonym dywanie dominowała klasyczna paleta: królowała złamana biel, czerwień i głęboka czerń. Pojawiły się też akcenty zieleni, intensywnego błękitu i pastelowego różu, a całość dopełniał błysk cekinów. Gwiazdy wybierały głównie najnowsze projekty prosto z wybiegów, choć nie zabrakło kilku sukni vintage. Choć większość fasonów nawiązywała do stylu „starego Hollywood”, nie zabrakło odważniejszych, awangardowych propozycji od Thoma Browne’a, Gaurava Gupty czy wschodzącej gwiazdy wysokiego krawiectwa – Miss Sohee.





















































Zdjęcia: Getty Images