
„Ponadczasowa klasyka” i „niewymuszona elegancja” to jedne z najbardziej wyświechtanych frazesów w kontekście opisywania mody. Jednak w przypadku marki MLE określenia te są jak najbardziej zgodne z rzeczywistością. Projekty MLE, która właśnie prezentuje swoją wiosenną odsłonę, to kwintesencja dobrego smaku i naturalnej, swobodnej elegancji. Wszystko opiera się na prostocie, sprawdzonych fasonach i perfekcyjnie zaprojektowanych konstrukcjach, w których każdy szczegół ma ogromne znaczenie.
Z okazji premiery kolekcji MLE na wiosnę i lato 2026, założycielka marki, Kasia Tusk-Cudna, z nostalgią wspomina pierwsze kroki stawiane w branży. Nie tylko pierwsze wyprawy do polskich szwalni z projektem T-shirtu i próbką bawełny w ręku, pierwsze prototypy i niezliczone ilości poprawek, ale też pierwsze rozterki: przenosić produkcję za granicę i zarabiać więcej, czy trzymać się raz obranej, choć trudniejszej drogi.
Kasia wybrała tę drugą ścieżkę. Klientki pokochały jej ubrania z metką „wyprodukowano w Polsce”. Nie tylko za ten nieco pompatyczny lokalny patriotyzm, ale i za prawdziwe przywiązanie do sztuki, jaką jest krawiectwo.
” Najpierw musi powstać prototyp, a konstruktor odzieży to dziś rzadkość – jak zegarmistrz. (…) Gdy dociera do nas pierwsze odszycie, ktoś musi je przymierzyć i ocenić, a potem odesłać z poprawkami. Ktoś musi przeszyć ramię. Skrócić nogawkę. Przesunąć szew o pół centymetra. W świecie „fast fashion” pół centymetra nie ma znaczenia, ale w szwalni u pani Joli w Łodzi – już tak.” – pisze Kasia Tusk-Cudna na swoim blogu make life easier.
Tę jakość widać od razu. Produkcja nie jest masowa, dlatego część nowej kolekcji dostępna jest dopiero po zapisaniu się na listę oczekujących. Wśród rzeczy, na które klientki muszą jeszcze chwilę poczekać, znajdują się między innymi uwielbiane swetry – Torino z zamkiem pod szyją w wersji ciepłej bieli oraz golf z pęknięciami na rękawach, absolutnie obłędne marynarki w prążek czy ozdobne, odpinane mankiety z falbanką. W kolekcji znajdziemy też szare marynarki o klasycznym, jednorzędowym kroju, krótki trencz w idealnym „kamiennym” odcieniu (MLE zapowiada go również w przedłużonej wersji), sukienki wręcz stworzone na lato, ale też modne spódnice bombki.
Marka nie idzie na kompromisy w kwestii materiałów, ponieważ one również budują solidny fundament marki. W najnowszej kolekcji znajdziemy chroniącą przed chłodem i jednocześnie oddychającą wełnę szetlandzką, dzianiny z merino i alpaki, organiczną bawełnę oraz przewiewną mieszankę rayonu i lnu. Całość tworzy spójną garderobę, w której poszczególne elementy pasują do siebie nawet gdy zmiksujemy je z zamkniętymi oczami. Kolekcja to jednocześnie przedłużenie stylu samej założycielki marki – od lat niezmiennego i od lat zachwycającego konsekwencją oraz wrodzoną elegancją.












Fotograf: Jakub Pleśniarski
Asystenci fotografa: Szymon Olasa, Mateusz Skarby
Stylizacje: Alicja Werniewicz
Asystent stylistki: Nikodem Gargula
Makijaż: Katarzyna Korszla
Włosy: Patryk Nadolny
Scenografia: Piotr Piwowar