1. Chanel
Pokaz Chanel odbył się w spektakularnych wnętrzach paryskiej Opéra Garnier. Na wybiegu zaprezentowano klasykę Chanel w najlepszym wydaniu – tweedowe kostiumy z pudełkowymi marynarkami (pięknie zarysowana linia ramion w stylu lat 80. w fioletowym żakiecie), długie do ziemi dwurzędowe płaszcze, sukienki zarówno pozbawione talii, jak w latach 20., jak również te z gorsetową górą i rozkloszowaną spódnicą, eleganckie suknie wieczorowe z detalami w postaci kokard oraz zamaszyste peleryny nawiązujące do dawniejszych operowych płaszczy. Niezwykle intrygujące było zastosowanie lakierowanej skóry w kilku sylwetkach. Nadzwyczaj udana kolekcja zbiegła się w czasie z odejściem dotychczasowej dyrektor kreatywnej, Virginie Viard, która nie ukłoniła się w finale pokazu. Za koncepcję miał odpowiadać zespół projektowy domu mody. Zbiegiem okoliczności kolekcja została przez wielu okrzyknięta najlepszą od czasu odejścia Karla Lagerfelda.















2. Schiapparelli
Daniel Roseberry, dyrektor domu mody z niemal stuletnią historią, jak nikt inny rozumie DNA marki i potrafi przenieść awangardowe, surrealistyczne idee Elsy Schiaparelli na współczesny grunt. W najnowszej kolekcji Roseberry zaczerpnął z archiwów największych couturierów – Cristobala Balenciagi, Huberta de Givenchy czy Jacquesa Fatha, inspirując się ich projektami z lat 50., kulminacyjnej dekady Haute Couture. W rezultacie powstały posągowe, eleganckie kreacje z elementem zaskoczenia: wyeksponowane gorsety, które zamiast kształtować sylwetkę – podążają za jej kształtem, peleryna wyszywana na wzór skrzydeł feniksa, aplikacje przypominające kolce róży, naked dressing wyniesiony na kolejny poziom.












3. Thom Browne
Amerykański projektant, który przedefiniował garnitur na nowo, po raz kolejny zachwycił w Paryżu podczas tygodnia mody Haute Couture, biorąc na tapetę właśnie ten element garderoby. Browne do kolekcji przewrotnie zastosował muślin, materiał używany przez krawców do tworzenia prototypów. Tkaninę w sześciu gramaturach wykorzystano do stworzenia różnych elementów – najdelikatniejsze muśliny wykorzystano do postrzępionych zdobień i zwiewnych rękawów, grubsze do trzymających formę zdekonstruowanych marynarek i płaszczy. Prostota tkaniny została wyniesiona na wyższy poziom dzięki niezwykłej precyzji i krawieckiemu kunsztowi. Wielowymiarowości dodały warstwy i asymetrie, a wisienką na torcie były misterne hafty – złoty, pokrywający żakiet i spódnicę, oraz czerwony, w niezwykle realistyczny sposób imitujący układ mięśniowy.












4. Rahul Mishra
Tradycyjne indyjskie hafty i ludzka aura przeniesione na jedno płótno – Rahul Mishra nie wybiera drogi na skróty. Rozmyślania o duchowości w hinduizmie i koncepcja aury zaprowadziły projektanta w nieznane dotąd kierunki. By przenieść te niezwykle skomplikowane wizje na rzeczywiste elementy garderoby, Mishra wykorzystał ponadprzeciętne zdolności indyjskich rzemieślników pracujących w jego atelier. W efekcie powstały kreacje odzwierciedlające to, jak projektant wyobraża sobie ludzką aurę – trójwymiarowe hafty z koralików ułożonych kolorami w formie gradientu, konstrukcje powielające linie ludzkiej twarzy, marszczone i misternie układane warstwy tiulu sprawiały wrażenie złudzenia optycznego. Sylwetki z mocno zaznaczonymi ramionami i podkreśloną talią, ociekające złotem i srebrem, bogato wyszywane koralikami i cekinami, to udany mariaż tradycyjnego indyjskiego rzemiosła i szalonych lat 80.












5. Iris Van Herpen
Prekursorka wykorzystywania druku 3D w modzie, pochodząca z Niderlandów Iris Van Herpen, coraz poważniej łączy modę ze światem sztuki. Jej najnowsza kolekcja, składająca się z zaledwie pięciu sylwetek, została zaprezentowana w formie wystawy „płaskorzeźb” – modelki umieszczone na niewidocznych podestach wyglądały, jakby wynurzały się z płótna. Doświadczenie prezentacji na żywo musiało być niewiarygodnym przeżyciem – modelki bowiem poruszały się, tworząc iluzję niczym w świecie VR. Kolekcję połączono z wystawą powietrznych rzeźb, rozpoczynając tym samym nowy etap sztuki wizualnej domu mody. Iris Van Herpen udowadnia, że moda i sztuka to tak naprawdę jeden wszechświat.





