Niedawny pokaz Balenciagi w Szanghaju był pierwszym w historii marki, który odbył się w Chinach. Doskonałą lokalizacją dla prezentacji kolekcji Resort 2025 stał się futurystyczny budynek muzeum sztuki Pudong w Szanghaju. Chińczycy uwielbiają europejską modę, a Szanghaj słynie ze świetnego stylu ulicznego łączącego dwa światy – daleki wschód i zachód. Demna Gvasalia zaserwował im właśnie taką, pełną kontrastów i nieoczywistości mieszankę.
Na skąpanym w deszczu wybiegu widzowie ujrzeli sylwetki będące kontynuacją estetyki z poprzednich sezonów Balenciagi. Ekstremalnie przeskalowane marynarki, futurystyczne okulary, sukienki w stylu retro, podniszczone dżinsy i dresy z nadrukami jak z lat 90. to pomysły już wcześniej prezentowane przez Demnę Gvasalię. Dyrektor kreatywny francuskiego domu mody pokazał też interesujące propozycje wieczorowe, między innymi welurową suknię ozdobioną koliami, kolczykami i broszkami, suknię „pazłotko” czy interpretację kultowej baby doll z 1957 roku.
Nie mogło oczywiście zabraknąć przykuwających wzrok (i uwagę prasy) akcesoriów. Gvasalia przyzwyczaił nas do niekonwencjonalnego podejścia do tychże – spódnica z ręcznika, paczka po chipsach w roli torebki czy Crocsy na obcasie to tylko kilka najbardziej kontrowersyjnych przykładów z wcześniejszych kolekcji. Tym razem na pierwszy plan wysuwa się obuwie – sneakersy na monstrualnie dużej podeszwie oraz glany na niebotycznie wysokich platformach to propozycje dla mężczyzn, choć zapewne w sprzedaży dostępne będą w wersji unisex. Poza tym Demna w roli torebki noszonej w ręku jak kopertówka zaproponował… skórzane pudełko po butach. Nie możemy się doczekać na odpowiedź sieciówek!
O ile damska część kolekcji miała w sobie pewien urok – osadzona w latach 80., puszczająca oko do estetyki mob wife, ale i bazująca na archiwalnych projektach Cristobala Balenciagi – o tyle męska z daleka krzyczy „Vetements!”. Sylwetki składające się z masywnych butów, przeskalowanych płaszczy i przyciasnych bluz są bardziej przedłużeniem stylu obecnego dyrektora kreatywnego niż kontynuacją twórczości Cristobala Balenciagi. Nie da się zaprzeczyć, rewelacyjnie odnalazłyby się w jego pierwszej marce (którą po objęciu stanowiska w Balenciadze przejął jego brat). Nie da się również zaprzeczyć, że dziś przekazywanie historycznej wartości marek ustępuje słupkom sprzedaży i miejscom w rankingach popularności.





















